BLOG » Artykuł

Islandia słynie z zachwycającej przyrody – licznych wodospadów, wulkanów, pięknych plaż, lodowców i gejzerów. Te piękne widoki można podziwiać całymi dniami, przemieszczając się pomiędzy niewielkimi miasteczkami wyspy. W takich okolicznościach łatwo zapomnieć o przerwach na posiłek, ale kiedy dopadnie nas głód, odkryjemy, że Islandia to nie tylko kraj nietypowych krajobrazów – to również kraj dziwnych i często niespotykanych w innych zakątkach świata dań. Oto kilka z nich:

1) Hot dogi
Pierwsze danie na naszej liście może nie należy do nietypowych, ale jego ogromna popularność wśród Islandczyków może zaskakiwać. Ten ukochany przez mieszkańców fast food można dostać w niemal każdym zakątku wyspy – w specjalnych budkach, na stacjach benzynowych, w portach, na lotnisku, a także w niezwykle popularnym Bæjarins Beztu Pylsur, lokalu, którego nazwa oznacza  „najlepsze hot dogi w mieście” i w którym przynajmniej raz w życiu stołowało się ponad 70% Islandczyków. Hot doga w tym miejscu nie odmówili sobie także Bill Clinton i wokalista zespołu Metallica James Hatfield. Choć wygląda podobnie, islandzki hot dog różni się od swojego amerykańskiego kuzyna. Do jego przygotowania używa się baraniny, a najczęściej wybierane dodatki to surowa cebula, prażona cebula, keczup, słodka brązowa musztarda i remulada. Islandczycy delektują się hot dogami, które nazywają Pulsa lub Pylsa o każdej porze dnia.

2) Hákarl
Dziś daniem tym raczą się głównie starsi mieszkańcy wyspy, ale kiedyś było na Islandii prawdziwym rarytasem. Mowa o sfermentowanym mięsie rekina, które przygotowuje się w specjalnym procesie trwającym kilka miesięcy. Na początek rekin jest zakopywany w ziemi, a potem suszony na powietrzu przez 4-5 miesięcy. Gotowy produkt charakteryzuje się między innymi mocnym, nieprzyjemnym zapachem, podobnym do zapachu amoniaku. Nie brzmi zbyt zachęcająco? Hákarl to danie, które większości nie przypadnie do gustu. Słynny brytyjski kucharz Gordona Ramsay nie był w stanie go przełknąć. Odważniejsi smakosze mogą przekonać się, czy hakarl jest faktycznie tak straszny jak go malują, odwiedzając pchli targ Kolaportid, na którym można kupić próbkę tego wyjątkowego dania. Skąd wziął się pomysł na jedzenie sfermentowanego rekina? Danie to jest mocno zakorzenione w historii wyspy. Jej pierwsi mieszkańcy musieli zmierzyć się z problemem, jakim była niewielka ilość pożywienia na wyspie. Pływające w wodach Islandii ryby nie były wystarczające – potrzebne było coś większego i pożywniejszego, co pomoże im przetrwać niskie temperatury – na przykład rekin polarny. Pojawił się jednak problem – substancje, które znajdują się w mięsie rekina polarnego i sprawiają, że zwierzę nie zamarza w lodowatej wodzie są toksyczne dla ludzi. Zaledwie kilka kęsów surowego mięsa może okazać się śmiertelne. Zamiast szukać innego źródła pożywienia, Islandczycy opracowali jednak sposób fermentacji, który sprawia, że mięso staje się jadalne.

3) Rúgbrauð

Chleb żytni może nie brzmi zbyt egzotycznie. Islandczycy wymyślili jednak wyjątkowy sposób jego przygotowywania. Ciasto umieszcza się w specjalnych drewnianych skrzynkach, które zakopuje się w ziemi w pobliżu gorących źródeł, których na wyspie jest całe mnóstwo. Gotowy chleb jest ciemny i ma lekko słodki smak. Zazwyczaj je się go z masłem, jako dodatek do ryby lub szynki z baraniny.

4) Svið

Podobnie jak hakarl, to danie również powstało jako odpowiedź na problemy z brakiem żywności, które dawniej nawiedzały wyspę. Pozwala ono bowiem nie marnować żadnej części zwierzęcia. Na jednego mieszkańca wyspy przypadają średnio dwie owce. Nic więc dziwnego, że baranina od pokoleń pojawia się na stołach Islandczyków. Baranich głów zawsze było pod dostatkiem, a do tego były bardzo tanie. Jedli je już Wikingowie. Dziś mieszkańcy wyspy nie muszą sięgać po nie, aby przeżyć, dlatego danie to stało się mniej powszechne. Wciąż jest jednak ważnym elementem zimowego święta Þorrablót. Aby przygotować svið, najpierw należy opalić głowę owcy aby usunąć z niej włosy, a następnie oczyścić ją i przeciąć na pół, aby usunąć mózg. Następnie głowę umieszcza się w dużym garnku, zalewa wodą z solą i gotuje przez półtorej godziny. Danie to podaje się najczęściej z puree z ziemniaków. Z jedzeniem głowy owcy wiąże się kilka przesądów. Nie należy na przykład jeść ucha, ponieważ jest ono zazwyczaj oznakowane przez właściciela, który może oskarżyć osobę, które je zjadła o kradzież.

5) Prins Polo

Brzmi znajomo? Ten popularny wśród Islandczyków deser to nic innego jak polskie batoniki Prince Polo. Pojawiły się na wyspie w 1955 roku i natychmiast podbiły serca jej mieszkańców. Import na wyspę był w tym czasie mocno ograniczony, ale specjalne porozumienie pomiędzy Polskim i Islandzkim rządem umożliwiło wprowadzenie czekoladowego przysmaku na rynek – jako jednego z pierwszych batonów, którymi mogli raczyć się Islandczycy. W 1973 roku pojawił się jego lokalny odpowiednik – Hraun. Nie udało mu się jednak przebić popularnością oryginalnego Prins Polo, które przez dziesiątki lat pozostało najlepiej sprzedającym się batonem na wyspie.

Aby spróbować islandzkich przysmaków wystarczy wybrać się na wycieczkę objazdową po Islandii